Gross-Rosen

  • Gross-Rosen… kamienne piekło

  • W pobliżu wsi Rogoźnica na Dolnym Śląsku znajduje się Muzeum Gross-Rosen świadek tragicznej historii, ludzkich dramatów, miejsce martyrologii i cierpienia wielu narodów

  • Gross-Rosen, a właściwie Konzentrationslager Groß-Rosen to dawny niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny funkcjonujący w latach 1940–1945

  • Jedna z osób, która przeżyła piekło obozu powiedziała kiedyś: „to nie był obóz, to był mechanizm. Maszyna do mielenia ludzi na granit i popiół

  • W maju 1940 roku niemiecka firma SS-Deutsche Erd und Steinwerke GmbH (Niemieckie Zakłady Ziemne i Kamienne SS) zakupiła lokalny kamieniołom. Początkowo do ciężkiej pracy przy wydobyciu granitu zmuszono więźniów przywożonych z Niemiec

  • Gospodarka III Rzeszy szybko się rozwijała i potrzebowała dostaw większej ilości surowca. Aby zapewnić tanią siłę roboczą już w sierpniu 1940 roku podjęto decyzję o stworzeniu wokół kamieniołomu filii obozu KL Sachsenhausen, gdzie relokowano część więźniów. Pierwszy transport przybył 2 sierpnia 1940 roku (98 Polaków z Radomia, Skarżyska-Kamiennej, Tomaszowa Mazowieckiego i Piotrkowa Trybunalskiego oraz 2 niemieckich kryminalistów)

  • Ilość więźniów i powierzchnia obozu szybko rosły i już 1 maja 1941 roku Gross-Rosen uzyskał status samodzielnego obozu koncentracyjnego

  • Na teren obozu prowadziła wybudowana w 1944 roku i zachowana do dziś brama główna (brama zastąpiła działający wcześniej drewniany szlaban). Nad wejściem widniał napis „Arbeit macht frei” – „Praca czyni wolnym”. Obok bramy często stała orkiestra obozowa, która grała skoczne marsze w momencie gdy bramę mijały tabuny wycieńczonych więźniów

  • Tuż za bramą główną po prawej stronie znajdował się rozległy plac apelowy – miejsce gdzie codziennie sprawdzano liczbę więźniów i nieraz w deszczu czy śniegu wygłaszano długie apele. Plac pełnił także funkcję… boiska do piłki nożnej. Co ciekawe w obozie istniała liga piłkarska, w której uczestniczyło kilka zespołów, tworzonych najpierw z reprezentantów poszczególnych komand roboczych, a potem z podziałem na narodowości (Polacy tworzyli drużyny Polen I i Polen II). W finałowym meczu rozgrywek latem 1944 roku zagrały drużyny Polen I i Deutsche I. Polacy wygrali ten mecz 1:0 po golu Zdzisława Lewandowskiego. Wieczorem w odwecie strażnicy wpadli do baraku i dotkliwie pobili polskich więźniów

  • KL Gross-Rosen był powszechnie postrzegany jako jeden z najcięższych obozów pracy, nazywany zresztą „kamiennym piekłem”. Większa część więźniów zmuszana była do niewolniczej, katorżniczej pracy w kamieniołomie przez 12-14 godzin. Do tego dochodził brak odpowiedniego sprzętu i ubrań, głodowe racje żywnościowe, choroby czy brak odpoczynku. Przy przenoszeniu ciężkich bloków granitowych ginęły setki ludzi, których zastępowano więźniami z kolejnych transportów. Ciężka praca przy eksploatacji kamienia i kruszyw była środkiem zniewolenia, upokorzenia i wycieńczenia fizycznego osadzonych i wpisywała się w doktrynę „Vernichtung durch Arbeit”, co oznaczało „zniszczenie przez pracę”. Do złej sławy obozu przyczyniła się także wyjątkowo brutalna załoga SS, która terroryzowała i katowała więźniów nawet za najdrobniejsze przewinienia

  • Stanisław Wądołowski, jeden z ocalałych więźniów z pierwszego transportu tak wspominał więzienne realia: „(…) po uporządkowaniu spraw organizacyjnych wyprowadzono nas z ogrodzenia, zaopatrzywszy uprzednio w kilofy, łopaty, szpadel, nosze i taczki, (…) otoczył nas łańcuch esesmańskich posterunków z psami. Rozpoczęło się piekło na ziemi. Przy nieustannym wrzasku i biciu kopaliśmy ziemię i kuliśmy skałę, a musiało odbywać się to w ciągłym ruchu i biegu /Laufschritt/, bez odrobiny wytchnienia bez chwili odpoczynku. Pod okiem Petera i jego pomocnika Janka, „Hansa” jak kazał nazywać się ów kolega nasz – padaliśmy, ryliśmy skałę, ładowaliśmy taczki i biegiem, biegiem, woziliśmy je na wskazane nam miejsca, wracaliśmy do swoich stanowisk i z powrotem i znów ładowaliśmy, kuliśmy granit, bici, pokrwawieni, zaszczuci. Lecz nie było czasu na refleksje”, (…) zaprowadzono nas przed wielkie złomowisko granitowych bloków i każdemu kazano wziąć na ramię bryłę kamienia. Sformowano kolumnę, kierującą w stronę naszego miejsca pracy. Trudno było dźwigać te kamienie. Obolałe, okaleczone ręce i barki nie wytrzymywały ciężaru, sił również już nie starczało, gdyż pobyt w obozie, a przedtem gestapowskie więzienia i krwawe przesłuchania zniszczyły już w poważnym stopniu nasze organizmy. Głód i katorżnicza praca – dokonały reszty. Byliśmy już wyczerpani i wygłodzeni – dźwiganie takich ciężarów przerastało nasze siły

  • Zgodnie ze wspomnieniami Zdzisława Rałła nr obozowy 2930 racja żywieniowa składała się z „1/ śniadanie – ½ l wodnistej polewki zaprawionej mąką lub tzw. czarnej kawy bez cukru, 2/ obiad – ¾ l zupy, 3/ kolacja – ½ l zupy plus ¼ bochenka chleba oraz czasami 10-20 gramów margaryny lub kiełbasy końskiej, niekiedy marmolady, twarogu, melasy lub kiry, albo mlecza z solonych śledzi

  • Z niewolniczej pracy więźniów i de facto bezpłatnej siły roboczej korzystało wiele niemieckich firm, a takie marki jak Siemens czy Blaupunkt, miały na terenie obozu własne warsztaty pracy

  • Wojna się rozpędzała, potrzeby III Rzeszy były coraz większe dlatego podjęto decyzję o stworzeniu systemu ponad 100 podobozów podległych pod Gross-Rosen. Filialne obozy pracy tworzono w okolicach zakładów przemysłowych (tania siła robocza) oraz wokół obiektów wojskowych (budowa umocnień). Nowe obozy lokalizowano przede wszystkim na terenie Dolnego Śląska i Ziemi Lubuskiej oraz na terenie Czech i Niemiec

  • Mimo iż Gross-Rosen było obozem pracy na jego terenie działały też krematoria. Aby ukryć skalę śmiertelności najpierw w 1941 roku sprowadzono krematorium polowe, ale szybko okazało się, że liczba zmarłych w wyniku wycieńczenia, wygłodzenia, chorób, samobójstw czy egzekucji jest tak duża, że podjęto decyzję o budowie stałego krematorium, w którym spopielano zwłoki zmarłych. Co ciekawe za krematorium, w miejscu gdzie rozsypywano prochy pomordowanych wyrosła… czereśnia, drzewo symboliczne, pomnik historii i „niemy świadek” tamtych tragicznych wydarzeń

  • Największa śmiertelność jeśli chodzi o obóz Gross-Rosen wiąże się z tzw. Marszami Śmierci. Wraz z przesuwającym się na zachód frontem wojennym i ofensywą Armii Czerwonej władze III Rzeszy nakazały przymusową deportację więźniów i jeńców wojennych w głąb Niemiec. W lutym 1945 roku zarządzono przymusową ewakuację obozu Gross-Rosen. W środku zimy, przy skrajnie niskich temperaturach ludzi pędzono pieszo bez jedzenia, bez obuwia i bez odpowiedniego ubrania. Kto upadł lub nie był w stanie kontynuować wędrówki był rozstrzeliwany na miejscu. Marsze śmierci trwały nawet kilka tygodni zanim osadzeni dotarli do obozów docelowych na terenie Niemiec. Szacuje się, że podczas transportu zginęło od kilku do nawet kilkunastu tysięcy więźniów

  • Obóz Gross-Rosen został wyzwolony przez Armię Czerwoną 14 lutego 1945 roku. Sowieci przez kolejne dwa lata prowadzili na jego terenie tajne więzienie NKWD

  • Większość dokumentacji dotyczącej funkcjonowania obozu została zniszczona, ale szacuje się, że przez niewolniczy system Gross-Rosen przeszło ponad 120.000 ludzi z czego śmierć poniosło około 40.000 więźniów. Wśród osadzonych najliczniejszą grupę stanowili Polacy, Żydzi i obywatele Związku Radzieckiego

  • Po ustaniu zawieruchy wojennej teren poobozowy uprzątnięto i zabezpieczono, a z czasem utworzono Państwowe Muzeum Gross-Rosen w Rogoźnicy. Większość zabudowań byłego obozu została zniszczona przez wycofujące się wojska niemieckie, ale do czasów współczesnych przetrwały fundamenty baraków (jeden budynek zrekonstruowano), fundamenty dawnego krematorium, obozowa szubienica, fragmenty ogrodzenia czy brama obozowa wraz z dwiema przyległymi wartowniami. I właśnie w budynku wejściowym przygotowano ekspozycje prezentujące historie obozu, realia życia więźniów oraz szerzej zbrodniczą działalność niemieckiego okupanta. Na wystawach zgromadzono pamiątki więźniów, archiwalne zdjęcia, mapy, oryginalne dokumenty oraz zachowane relacje osób, które przeżyły obozowy terror

  • Na terenie dawnego obozu znajduje się także pomnik autorstwa rzeźbiarza Adama Prockiego, będący Mauzoleum pamięci pomordowanych w obozie Gross-Rosen (wewnątrz umieszczono prochy więźniów) oraz ściana śmierci – miejsce masowych egzekucji więźniów, a dziś miejsce upamiętnienia, gdzie umieszczono tablice pamiątkowe poświęcone ofiarom obozu (nad memoriałem czuwa uschnięty, stary dąb). Częścią muzeum jest także pobliski kamieniołom, miejsce niewolniczej pracy osadzonych

Warning: Attempt to read property "post_content" on null in /home/onffsgynek/domains/w2minuty.pl/public_html/wp-content/plugins/custom-css-js/custom-css-js.php on line 204