Polska – Australia 1:2

07.09.2010

Kraków - Stadion Miejski im. Henryka Reymana

Polacy grali, Socceroos strzelali

Towarzyskiej objazdówki po Polsce ciąg dalszy. Tym razem przystanek Kraków i sparing z Australią. Przeciwnik, o którym mało kto cokolwiek wiedział, a lista nazwisk zawodników z pierwszego składu też nie rzucała na kolana. Niemniej jednak wielu kibiców miało w pamięci niedawne Mistrzostwa Świata w RPA, gdzie drużyna z antypodów grała bardzo solidny football i była o włos od wyjścia z grupy. 2010 rok to okres kiedy mieszkałem jeszcze w Krakowie więc na mecz miałem przysłowiowy „rzut beretem”. „Rzut beretem” prawie dosłownie gdyż wynajmowałem wówczas mieszkanie między Salvatorem, a stadionem Cracovii więc aby dotrzeć na mecz wystarczyło przejść krakowskie Błonia. Na mecz wybraliśmy się razem z Łukaszem, Marcinem, Sebastianem i Danielem. Na start oczywiście obowiązkowa zaprawa na miasteczku studenckim obok stadionu Wisły. Mimo iż był wrzesień i studenci jeszcze się „wczasowali”, to z racji meczu na całym terenie miasteczka były tłumy. Było gwarno i biało-czerwono. Kilka osób z naszej grupy, które dłużej dały się ponieść przedmeczowej rozgrzewce i zasiedziały się w studenckiej gościnie, dotarło na stadion z… mandatami.

Stadion Wisły był w budowie, czynne były dwie trybuny, które szczelnie wypełnili kibice. W 2′ akcje z własnej połowy próbowali wyprowadzić Australijczycy, ale Polacy skutecznie blokowali środkową część boiska. Akcja bramkowa miała miejsce w 12 minucie spotkania. Pierwszy raz w tym meczu piłkarze z antypodów wbiegli z piłką na naszą połowę i pierwszy raz znaleźli się w pobliżu pola karnego. Akcję z prawego skrzydła napędził Luke Wilkshire (po długim podaniu od swojego obrońcy) podał w pole karne, tam Brett Holman wyprzedził i łatwo ograł Michała Żewłakowa, płaskim strzałem pokonując Przemysława Tytonia. Polacy szybko odgryźli się rywalom. Piłkę w środku boiska miał Sławek Peszko, na obieg po lewej stronie poszedł mu Sebastian Boenish, który płasko dośrodkował w pole karne, a tam Robert Lewandowski wyprzedził australijskiego obrońcę, dołożył nogę zmieniając tor lotu piłki i było 1:1. Warto zwrócić uwagę iż w pierwszych 20 minutach gry Polska miała bardzo duży problem z obroną lewej części boiska. Boenish był albo źle ustawiony, albo ogrywany przez rywali, albo zapędzał się do ofensywy i nie miał nikogo do asekuracji. Socceroos, jak nazywana jest męska reprezentacja Australii w piłce nożnej widząc słabość Polaków w tej strefie boiska, każdy swój atak kierowali prawym skrzydłem. Oprócz akcji bramkowej, mieli także trzy inne akcje rozpoczynające się na prawej flance, które kończyły się groźnymi dośrodkowaniami bądź strzałami. Był to także słaby mecz w wykonaniu kapitana Michała Żewłakowa. Przy pierwszej bramce był źle ustawiony i dał się minąć australijskiemu napastnikowi, natomiast w 24 minucie w niegroźnej sytuacji w polu karnym sprokurował jedenastkę dla gości. Holman podał piłkę prostopadle w pole karne do Richarda Garcii, ten ją przyjął kierunkowo ale został sfaulowany przez Żewłakowa. Za faul polski obrońca otrzymał żółtą kartkę, a dla gości sędzia podyktował rzut karny, bardzo pewnie wykorzystany przez Wilkshira. W 33 minucie dobra akcja Polaków. Jeleń w polu karnym został zablokowany przez australijskiego stopera, piłka trafiła do rozpędzonego Błaszczykowskiego, który został sfaulowany przez Jonathana McKaina. Tym razem rzut karny dla Polski. Lewandowski strzelił mocno w prawy dolny róg, ale Adam Federici wyczuł jego intencje i sparował piłkę na rzut rożny. W 37 minucie kolejna bardzo dobra akcja Polaków. Łukasz Piszczek pomknął prawą stroną boiska i dośrodkował spod linii końcowej boiska. W polu karnym obrońcy wygrali pojedynek główkowy z Błaszczykowskim, ale wybili piłkę przed pole karne gdzie stał Żewłakow. Polski obrońca przyjął piłkę i momentalnie oddał silny strzał na bramkę, obroniony jednak przez Federiciego. Bardzo dobre podłączenie się do akcji naszego kapitana niewiele zabrakło. Mocnym akcentem Polacy chcieli zakończyć pierwszą połowę meczu. Peszko zgrał do wchodzącego tym razem z lewej strony Błaszczykowskiego. Kuba wbiegł w pole, ale strzelił wprost w australijskiego goalkeepera. W 50 minucie znów wejście Błaszczykowskiego tym razem z prawej strony, mocny strzał po ziemi ale bramkarz zdołał obronić. W 71 minucie w środku boiska starcie Błaszczykowskiego z Emersonem, obaj trzymali się za koszulki, ale arbiter, dopatrzył się faulu zawodnika Socceroos, pokazał mu druga żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną. Minutę później Polacy powinni wykorzystać grę w przewadze. Ostre dośrodkowanie z lewej strony Boenisha, piłka w polu karnym minęła Lewandowskiego, dopadł do niej wprowadzony chwilę wcześniej Ebi Smolarek, ale z kilku metrów strzelił obok bramki. W 73 minucie kolejna wyśmienita sytuacja dla Polaków. Z prawej strony dośrodkowywał Jeleń, Lewandowski urwał się obrońcy, strzelił mocno głową ale w środek bramki, gdzie stał australijski bramkarz. Kilkanaście sekund później szturm Lewadowskiego z lewego skrzydła, mocne dośrodkowanie, obrońca gości skiksował i omal nie skierował piłki do własnej bramki. W 85 minucie jeszcze raz Błaszczykowski dośrodkował z prawego skrzydła, ale Smolarek niecelnie główkował. W samej końcówce jeszcze kilka razy kotłowało się w polu karnym rywali, jednak piłka nie wpadła do bramki. Polska przegrywa w Krakowie z Australią 1:2. Trzeba podkreślić, że drugie 45 minut to totalna dominacja Polaków, którzy praktycznie nie schodzili z połowy rywali. Tylko co z tego? Kolejny mecz towarzyski z silnym rywalem i kolejna porażka. Mając na szpicy takich zawodników jak Jeleń, Lewandowski i Smolarek, należy wymagać od naszej kadry skutecznej gry. Bo skoro w meczu towarzyskim, bez presji, nie potrafimy udokumentować swojej przewagi, to co będzie w czasie turnieju finałowego Mistrzostw Europy.

 

7 września 2010

 

Kraków – Stadion Miejski im. Henryka Reymana – widzów 16.000

 

Polska – Australia 1:2 (1:2)

0:1 Holman 13′

1:1 Lewandowski 19′

1:2 Wilkshire 26′ karny


Polska: Tytoń – Piszczek, Wojtkowiak, Żewłakow, Boenisch – Peszko (74′ Grosicki), Pietrasiak (70′ Smolarek), Murawski – Błaszczykowski, Lewandowski – Jeleń (83′ Iwański)

Australia: Federici – Neill, Carney, Wilkshire, McKain – Holman (29′ Emerton), Cahill (76′ Vidosic), Jedinak, Garcia, McDonald (80′ Burns) – Valeri (55′ Coulina)


Żółte kartki: Żewłakow, Murawski (Polska) – McKain, Garcia, Emerton, Burns (Australia)

Czerwona kartka: Emerton (70′ za drugą żółtą)